Numer. 146 (5) 1 listopada 2015

GŁOS MŁODZIEŻY

Wielcy ludzie o Bogu

Warto się pytać także dzisiaj:

Czy wierzę, że Bóg zbawił nas w pełni darmowo?

Czy wierzę, że nie zasługuje na zbawienie?

A jeśli na coś zasługuję, to przez Jezusa Chrystusa

i dzięki temu, co On uczynił dla mnie.

Papież Franciszek

Święto Wszystkich Świętych

Zbigniew Kaliszuk

Dla wielu ludzi Święto wszystkich świętych kojarzy się ze smutkiem. Wspominamy naszych bliskich, żałując, że już ich nie ma z nami, że leżą zakopani gdzieś głęboko pod ziemią. W mojej parafii, w czasie głównej Mszy Świętej, w grobowej atmosferze odczytywane są zawsze przez pół godziny nazwiska zmarłych należących do rodzin parafian. Potocznie o tym święcie mówi się „Święto zmarłych”. A przecież, już sama nazwa „Święto” wskazuje, że powinno ono być czymś radosnym. Powinniśmy świętować — cieszyć się, radować. Ewangelia uczy nas, że po śmierci, w Niebie czeka nas znacznie większe szczęście niż tu na Ziemi. Obchodzimy uroczystość wszystkich świętych, czyli wszystkich zbawionych – nie tylko tych wyniesionych na ołtarze ale też „zwykłych ludzi” wśród, których możemy mieć nadzieje, że są też nasi bliscy – po to by cieszyć się z ich szczęścia a także z nadziei jaką daje nam Bóg — że my też możemy go kiedyś doświadczyć.

Z pewnością po ludzku ciężko jest się radować wspominając zmarłą osobę, szczególnie nam bliską. To co czeka nas po śmierci stanowi dla nas głęboką tajemnicą i potrzeba bardzo silnej wiary, by ufać, że ta osoba dalej żyje, tylko już nie tu na Ziemi i że jest szczęśliwa. Łatwo przychodzą nam deklaracje wiary w życie wieczne, ale gdy zaczynamy je odnosić do konkretnych osób i zaczynamy się zastanawiać nad ich losem, to jest to już dużo trudniejsze. Mimo wszystko jako chrześcijanie powinniśmy starać się uwierzyć. I z pewnością możemy spojrzeć na to Święto z odrobinę większą nadzieją i optymizmem. Pomocne mogą w tym być słowa ks. Piotra Pawlukiewicza, które stanowią piękne przesłanie na te Święto: „Bóg przygotował nam coś nieskończenie więcej niż nasze najwspanialsze marzenia. Bardzo mnie uderzyło, to co mówią mistycy i święci, że nikt ze zmarłych nie chce wrócić na ziemię. To jest nieprawdopodobne jak na pogrzebach stoimy nad grobami naszych zmarłych i tak sobie myślimy jaki ten zmarły biedny, w trumnie leży i tak mu zimno i tak się nie odzywa. A on patrzy z nieba i sobie myśli: Jacy Wy jesteście nad tą trumną biedni.”

Wierzę w świętych obcowanie…

Jolanta Krasnowska-Dyńka

„Bóg przyjmuje łaskawiej i częściej wysłuchuje modlitw za zmarłych niż tych, które zanosimy za żyjących. Zmarli bowiem bardziej potrzebują tej pomocy, nie mogąc, tak jak żywi, pomóc sobie samym i zasłużyć na to, ażeby Bóg ich wybawił”- św. Tomasz z Akwinu. Przez cmentarze przejdą rzesze ludzi. Na grobach zapłoną znicze i pojawią się bukiety kwiatów. Chyba nigdzie na świecie nie obchodzi się tego święta tak pięknie, jak w Polsce. Tylko czy pod tymi zewnętrznymi formami pamięci, jak znicze, kwiaty, odwiedziny na cmentarzu, nie kryje się więcej rutyny niż pamięci? Czy obecność na cmentarzu w tym ważnym czasie, to wyraz potrzeby serca, znak wiary w życie wieczne, a może jedynie zwyczaj – trzeba pójść, bo nie wypada zachować się inaczej. Czy piękny pomnik wystawiony zmarłym bliskim, mnóstwo kwiatów i zniczy zastąpią modlitwę? Obawiam się, że w tych pięknych nagrobkach i wymyślnych zniczach kryje się tylko lęk i pustka – mówi ks. Paweł Siedlanowski. Próbujemy na różne sposoby „zaczarować” śmierć, która jest przecież wpisana w życie. Nie jesteśmy w stanie nad nią zapanować, a to generuje różne, najdziwniejsze pomysły, z obrzędowością Halloween na czele. Oczywiście, nie zawsze tak jest. Dla człowieka wierzącego śmierć to nie tragedia, ale przejście. Wyznajemy wiarę w świętych obcowanie. Wierzymy, że nasza modlitwa za zmarłych jest najcenniejszą pomocą, jaką mogą od nas otrzymać, najpiękniejszym znakiem miłości. Wiązanki kwiatów i chryzantemy są ważne, o ile stoi za nimi wiara w życie wieczne, modlitwa, refleksja, chrześcijańska nadzieja – tłumaczy kapłan.

Modlitwa za zmarłych jest znana i praktykowana od pierwszych wieków istnienia chrześcijaństwa. Już starożytni dzień zgonu nazywali „dniem narodzin” do szczęśliwego życia w wieczności. Uważali też, że najbardziej można pomóc zmarłemu, ofiarując za niego Eucharystię. Celebrowano więc Msze z racji pogrzebu, a także w rocznicę śmierci. (…) Również w średniowieczu podkreślano, że najważniejszą modlitwą za tych, którzy odeszli do wieczności, była Msza św. Już w IV w. św. Augustyn opisując w „Wyznaniach” ostatnie chwile życia swej matki Moniki, przekazuje nam jej ostatnią wolę takimi słowami: „Wkrótce potem zwróciła się do nas obydwóch i rzekła: ciało złóżcie gdziekolwiek będziecie; niech wam troska o nie nie sprawia kłopotu; o to was tylko proszę, abyście zawsze pamiętali o mnie przy ołtarzu Pańskim”. Z kolei w „Enchiridionie” ten sam filozof twierdzi: „Nie można zaprzeczyć, że dusze zmarłych doznają ulgi dzięki pobożności swoich żyjących bliskich”. Ciekawe, że Augustyn przez całe życie widział świętość swojej matki, jej dobroć, pobożność, a gdy umarła – dostrzegał potrzebę modlitwy za nią. W Piśmie Świętym natomiast czytamy, że: „święta i zbawienna jest myśl modlić się za zmarłych, aby byli od grzechów uwolnieni” (2 Mch 12, 46). Odpusty, składanie jałmużny, ofiarowywanie postów czy odmawianie w intencji zmarłych modlitwy, gdyby nie były włączone w Ofiarę Ciała i Krwi Chrystusa, nie miałyby bowiem żadnej wartości. (…)

Kościół daje też inne okazje przyjścia z pomocą naszym zmarłym. Znana jest np. praktyka wypominek. Od 1 do 8 listopada można uzyskać dla zmarłych odpust zupełny, czyli całkowite darowanie kary czyśćcowej dla tych, którzy oczekują na pełną radość zbawionych. Warunkiem dostąpienia odpustu jest spowiedź sakramentalna, Komunia św. i modlitwa w intencjach papieża. Warto też podkreślić, że zmarłym pomaga nie tyle mnogość naszych modlitw czy uczynków, ale to, ile jest w nich szczerej miłości do Boga i drugiego człowieka. Dlatego niech nasza pamięć o tych, którzy odeszli, nie sprowadza się jedynie do zostawienia kwiatka na ich grobie czy zapalenia znicza.