Numer 122 (4) 8 lutego, 2015

GŁOS MŁODZIEŻY

Komentarzyk do Słowa Pana

Drodzy młodzi Przyjaciele! Tak ja Chrystus nigdy nie przechodził obojętnie wobec potrzebującego człowieka, tak i wy, których wiara jest żywa, i którzy naprawdę „żyjecie z wiary”, żadną miarą nie możecie przejść do porządku dziennego nad potrzebami i troskami innych ludzi, bez względu na to, kim oni są i czym wam się za to odwdzięczą. Wszystko co zatem robicie dla innych, róbcie dla Chrystusa i z myślą o Chrystusie, a nagrodą dla was będzie niebo.   Ks. Karol

Ołtarz w kościele i ołtarz  naszego serca

Tekst pochodzi z: Św. Cezary z Arles, Ojcowie żywi,

  1. XVII, Kraków 2002, s. 144-147. Dziękujemy

Wydawnictwu WAM za wyrażenie zgody na publikację.

Stosowne zachowanie się w kościele

Bracia najdrożsi! Przypominam usilnie, że ci, którzy z całą pobożnością przychodzą do „pasieki” jaką jest kościół, gdzie Chrystus jest niczym najsłodszy plaster miodu, tam na wzór bardzo mądrych pszczół budujących sobie komórki z różnych kwiatów, przyjmują święty i niebieski miód Boskich Pism. Którzy zaś późno przychodzą i wcześnie wychodzą i nawet nie starają się zaczekać na zakończenie boskich misteriów, nie będą zaliczeni do pszczelego roju Chrystusa. Nie zbierają bowiem dobrymi obyczajami duchowego miodu, ale przez pychę i lekceważenie przeszkadzają sobie, a drugich psują, dając przykład złego zachowania.

Ktokolwiek prawdziwie kocha Boga, ten przychodzi wcześnie do kościoła i późno stamtąd wychodzi. W kościele dobrze się zachowuje, a próżne i świeckie mowy odrzuca niczym śmiertelną truciznę, zwracając uwagę na śpiew i modlitwę. Mając w pogardzie gorycz tego świata w kościele szuka źródła, skąd czerpie słodycz, jaką jest Chrystus.

Ci natomiast, którzy są niedbali, nie tylko przychodzą późno do kościoła, ale też wychodzą stamtąd, zanim boskie misteria się zakończą. W kościele oddają się próżnym pogaduszkom, sami nie śpiewają i drugim nie pozwalają ani śpiewać, ani się modlić. Tacy niech szybko się poprawią i niech nie przygotowują sobie śmierci w tym miejscu, w którym powinni znaleźć życie. Ja ze swej strony napominam: kto gardzi wysłańcem, niech lęka się sędziego. Przykre są narzędzia lekarza, ale przynoszą zdrowie. Słodkie wydają się uciechy tego świata, ale przynoszą szkodę.

Ołtarz w kościele i ołtarz naszego serca

     Bracia! Jak doskonale każdy z was wie, celebrujemy dzisiaj konsekrację ołtarza. Sprawiedliwie i słusznie celebrujemy święto, podczas którego zostanie pobłogosławiony i namaszczony kamień, na którym dla nas konsekruje się boska ofiara. Świętując ten dzień winniśmy starać się z większą uwagą i z całych sił, aby to, co w świątyniach i na ołtarzach w sposób widzialny jest czczone, w nas wypełniło się w sposób niewidzialny. Chociaż świątynie, które widzimy, są święte, są jednak zbudowane z drzewa i kamienia. Cenniejsze przed Bogiem są świątynie naszego serca i ciała. Świątynie z drzewa i kamieni powstały dzięki geniuszowi ludzkiemu. Świątynia ciała i duszy naszej jest stworzona ręką samego niebieskiego artysty […]

W świątyni zbudowanej przez Salomona, jak czytamy, znajdowały się dwa ołtarze: jeden na zewnątrz, drugi wewnątrz. Na tym znajdującym się na zewnątrz były składane ofiary ze zwierząt. Na ołtarzu znajdującym się wewnątrz składana była ofiara całopalna z kadzidła. Zobaczmyż, bracia, czy i w nas samych nie ma dwóch ołtarzy, mianowicie ołtarza naszego ciała i ołtarza naszego serca. Stąd Bóg oczekuje od nas podwójnej ofiary. Jednej, abyśmy byli czyści ciałem, a drugiej, byśmy byli czystego serca. Na ołtarzu zewnętrznym, czyli w naszym ciele, ofiarowane są dobre czyny. W sercu natomiast niech święte myślenie wydziela zapach świętości. Na ołtarzu naszego serca nieustannie dokonujmy tego, co podoba się Bogu. Wtedy dopiero we właściwym porządku będziemy celebrować z radością konsekrację ołtarza, gdy ołtarze naszych serc i ciał z czystym sumieniem ofiarujemy Bożemu majestatowi. Nie wiem, z jaką czelnością i z jakim sumieniem spodziewa się cieszyć z konsekracji ołtarza ten, kto nie stara się strzec czystości na ołtarzu swego serca.

Modlitwa do Matki Bożej o pomoc w odnowie życia.

Maryjo, Matko jednocząca z Bogiem, ukształtuj mój rozum i wolę tak, aby sam Bóg stał się centrum mojego życia, moją radością i pełnią szczęścia.

Spraw:
– aby moja codzienna modlitwa była rozmową miłości z Twoim Synem,
– aby uczestnictwo we Mszy świętej rzeczywiście włączyło się w moje życie, w zbawczą ofiarę Chrystusa,
– aby słowa Pana: „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać życie swoje na okup za wielu” – stały się zasadą mego postępowania zawsze i wszędzie.

Naucz mnie Maryjo:
– nie myśleć o tym, co wygodne i przyjemne dla mnie, ale dobre i pożyteczne dla mojej rodziny. Pozwól mi być uczciwym i rzetelnym w pracy i nauce.

Wyzwól mnie:
– ze wszystkich złych przyzwyczajeń, którymi zatruwam życia moim bliskim.

Matko, Ty wiesz, jak bardzo męczy mnie moja miłość i egoizm. Weź mnie w swoje ręce i spraw, by każdy dzień mojego życia promieniował prawdą, miłością i dobrem.