Numer. 153 (5) 20 grudnia 2015

GŁOS MŁODZIEŻY

Wielcy ludzie o Bogu

„Szukajcie prawdy jasnego płomienia, szukajcie nowych, nieodkrytych dróg. Za każdym krokiem w tajniki stworzenia coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia i większy staje się Bóg.”    Adam Asnyk

Za późno?

Piotr Alabrudziński

Już 4 niedziela, czwarty tydzień adwentu. Jak ten czas szybko leci, przecież dopiero co zaczynaliśmy nowy rok liturgiczny, a tu już… a przecież tyle jeszcze do zrobienia. Nie, nie chodzi mi już nawet o prezenty, zakupy i porządki świąteczne w mieszkaniu. Tak wiele jeszcze do zrobienia na płaszczyźnie duchowej, żeby móc dobrze przygotować się na Narodzenie Pana. Tak wiele do zrobienia i tak mało czasu! Co tu robić?! Jeśli nie wiesz, czytaj dalej…

Po pierwsze i najważniejsze – pamiętaj, że masz czas. Cokolwiek by nie było, nigdy nie jest za późno, aby zbliżyć się do Boga, aby się przygotować na Jego przyjście i przytulić się do Niego. Pamiętaj, to diabeł ma mało czasu i musi szybko działać – „Radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy! Biada ziemi i biada morzu – bo zstąpił do was diabeł, pałając wielkim gniewem, świadom, że mało ma czasu” (Ap 12, 12). Nie przez pośpiech prowadzi droga do duchowego wzrostu.

Tego wzrostu nie można również zmierzyć liczbą. Miarą wzrostu jest… obecność. O tym przypomina już nawet samo Imię, pod którym Bóg przedstawił się Mojżeszowi – Jestem (por. Wj 3, 14). Bóg najzwyczajniej jest i tylko to się liczy. Właśnie dlatego, że ON JEST nigdy nie jest za późno dla człowieka. Nawet jeśli kończy się już adwent, a Ty może przespałeś większą jego część. Nawet jeśli nie udało Ci się dokonać niczego wielkiego, żadnej wielkiej przemiany w Twoim życiu – nie bój się. „Jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień” (2 P 3, 8) Nie spiesz się, ale… zatrzymaj. Boga wcale nie trzeba gonić. Trzeba Go umieć dostrzec, a do tego trzeba zatrzymania.

Znak Emmanuela

Justyna Nowicka

Nadzieja chrześcijanina nie jest myśleniem życzeniowym, czy samooszukiwaniem – jest oczekiwaniem na spełnienie Bożych obietnic.

I znowu Pan przemówił do Achaza tymi słowami: «Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze!» Lecz Achaz odpowiedział: «Nie będę prosił, i nie będę wystawiał Pana na próbę». Wtedy rzekł [Izajasz]: 
«Słuchajcie więc, domu Dawidowy: 
Czyż mało wam 
naprzykrzać się ludziom, 
iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? 
Dlatego Pan sam da wam znak: 
Oto Panna pocznie i porodzi Syna, 
i nazwie Go imieniem Emmanuel. 
Śmietanę i miód spożywać będzie, 
aż się nauczy odrzucać zło, a wybierać dobro».

(Iz 7,10-16)

Bóg zapowiada przez proroka Izajasza „znak Emmanuela”. Obietnicę daje królowi Achazowi, jako przedstawicielowi całego rodu Dawida. Emmanuel jest konkretną postacią, ale ma też wymiar symboliczny. Słowo Emmanuel w języku hebrajskim oznacza Bóg z nami. Ma oznaczać łaskawość Boga, Jego obecność.

Bóg jest z nami. Jest z nami od zawsze i od wieków o tym przypomina, przez proroków biblijnych i wreszcie przez swojego Syna, w którym Ewangeliści rozpoznali zapowiadanego Emmanuela – wcieloną obietnicę Boga. Od wieków bywa też zostawiany za zamkniętymi drzwiami, jak nieproszony gość. Nie ufamy, że jest dla nas i chce czynić nam dobro, wolimy swoje ludzie, logiczne, policzalne, przewidywalne rozwiązania i zabezpieczenia. Ale Bóg się nie zraża. Nie odmawia swojej łaskawości z powodu ludzkiego niedowiarstwa.

Króla Achaza spotka kara za to, że większą ufność pokładał w pomocy Asyrii niż Boga. Ale Bóg nie odwołał „znaku”. My czasami też musimy ponieść konsekwencje tego, że nie wybieramy Boga. Ale On nigdy nie zabiera swojej obecności.

Święta to czas dobry słów, prezentów, uroczystego nastroju i to wszystko jest ważne. Jednak uczeń Chrystusa, który rozpoznaje Emanuela w swojej codzienności, który Go przyjmuje i angażuje się w życie z Nim ma jeszcze jedno źródło radości. Wypływa ono z wiary, że Bóg kocha go od wieków i na zawsze, że jest wierny Swoim słowom, dlatego nadzieja chrześcijanina nie jest myśleniem życzeniowym, czy samooszukiwaniem – jest oczekiwaniem na spełnienie Bożych obietnic. I nawet jeśli czasami nie mamy tych zewnętrznych, świątecznych radości… możemy być pewni tego, że Bóg jest z nami i możemy nie zgasić w sobie tej radości ucznia.

O co powinienem prosić Boga?

św. Augustyn

Gdyby cesarz powiedział ci: „proś, o co chcesz”, mógłbyś pewnie poprosić o władzę sędziowską, stanowisko wysokiego urzędnika lub doczesne bogactwa. Wszechmogący Bóg mówi: „proś, o co chcesz”, a ty możesz poprosić o całą ziemię, morza, powietrze, niebiosa, słońce, księżyc i gwiazdy. Wszystko to jest piękne. I wszystko to jest uczynione przez Niego. Proś o samego Boga, a otrzymasz Jego, który sam w sobie jest Pięknem. I w Nim zdobędziesz wszystko, co stworzył. Bóg cię kocha i pragnie ofiarować ci siebie o wiele bardziej niż cokolwiek innego.