Numer. 155 (5) 10 stycznia 2016

GŁOS MŁODZIEŻY

 

Wielcy ludzie o Bogu

Henri Bergson (noblista) przeszedł wszystkie drogi i bezdroża materializmu, wreszcie po latach przeżytych z dala od Boga wyznał z pokorą: „Dla mnie Chrystus jest Bogiem. Szczerze mówiąc, nie chciałem dojść do tego, do czego doszedłem, lecz czy to moja wina?… Doszedłem do tego, że wszystkie drogi dobra i prawdy prowadzą do Ewangelii.”          Henri Bergson

Proroctwa i Objawienia Św. Brygidy (2)

Słowa Matki Bożej do św. Brygidy

“Jam jest Królowa Niebieska. Miłuj Syna mego, bo On jest najuczciwszy, którego gdy będziesz miała, wszystkie dobra masz. On też jest największego pragnienia godny. A gdy Jego mieć będziesz, wszystkie pożądane rzeczy będziesz miała. Miłuj Go też, bo On jest najpotężniejszy, a gdy Jego mieć będziesz, wszystką moc będziesz miała.

Ja chcę tobie powiedzieć, jak On umiłował ciało moje i duszę moją i jak też imię moje uczcił. On, jako Syn mój, pierwszy mnie umiłował aniżeli ja Jego, bo Stwórcą moim jest. On małżeństwo ojca mego i matki mojej taką czystością związał, że nie można by znaleźć bardziej czystego. I owszem, zgodnie z Zakonem nigdy by tego nie zażywali, tylko względem potomstwa. A gdy im oznajmił Anioł, że Pannę mieli zrodzić, z której zbawienie światu całemu miało przyjść, woleliby raczej umrzeć aniżeli miłością cielesną łączyć się, bo i żądza w nich martwa była. Jednak zaprawdę powiadam tobie, że z miłości Boskiej i zwiastowania anielskiego złączyli się ciałem, nie z jakiejś pożądliwości rozkosznej, ale przeciw woli swej przez wzgląd na miłość Boską. I tak z nasienia ich przez miłość Bożą ciało moje poczęło się. A gdy było uformowane ciało moje, Bóg do ciała wlał stworzoną duszę i natychmiast dusza z ciałem została uświęcona, którą Anieli strzegli we dnie i w nocy, gdy się łączyła dusza moja z ciałem. Taką radość matka moja miała, że nie jest to możliwe do wypowiedzenia.

Potem skończywszy bieg życia mego najpierw dusza moja, bo ona panią była nad ciałem, była wzięta do Nieba i podwyższona nad wszystko stworzenie. Następnie i ciało moje zaniesione zostało jak najbliżej Majestatu Boskiego, że żadnego stworzenia ciało nie jest tak bliskie Bogu jako moje. Oto przypatrz się, jak umiłował Syn mój duszę moją i ciało!

Ale niektórzy są, którzy od szatana są podjudzeni, co przeczą uparcie, żebym była wzięta z ciałem i duszą do Nieba. Inni też różnie uważają, bo nie wiedzą lepiej. Ale to jest najpewniej prawdziwa rzecz, że ja z ciałem i duszą do Bóstwa zostałam wzięta. Posłuchaj, jak też Syn mój uczcił imię moje.

Ale niektórzy są, którzy od szatana są podjudzeni, co przeczą uparcie, żebym była wzięta z ciałem i duszą do Nieba. Inni też różnie uważają, bo nie wiedzą lepiej. Ale to jest najpewniej prawdziwa rzecz, że ja z ciałem i duszą do Bóstwa zostałam wzięta. Posłuchaj, jak też Syn mój uczcił imię moje.

Imię moje Maryja, jak jest w Ewangelii napisane; to imię, gdy słyszą Aniołowie, dziwnie się z niego weselą i dziękują Bogu, że przeze mnie i ze mną tak wielką pokazał łaskę i że widzą człowieczeństwo Syna mego w Bóstwie uwielbione. I ci też, co są w czyśćcu, nad miarę się radują, gdy słyszą to imię, tak jak chory leżąc w łóżku, gdy usłyszy od kogo słowo pocieszenia, które się mu podoba, zaraz się weseli. Dobrzy Aniołowie też usłyszawszy to imię Maryja, zaraz się przybliżają do sprawiedliwych, którym dani są na straż i cieszą się z ich postępków. Bo jak wszystkim ludziom dobrzy Aniołowie są dani na straż, tak źli na doświadczenie. Ale nie tak, żeby się mieli dobrzy aniołowie odłączać od Boga. Oni duszy służą tak, że nie oddzielając się od Boga, ustawicznie będąc przed Jego Obliczem, zapalają i pobudzają dusze ludzkie do dobrego czynienia.

Wszyscy też czarci tego imienia się lękają i uciekają. Którzy słyszą to imię Maryja, zaraz puszczają dusze z pazurów, którymi je trzymali. Jako bowiem ptak, który do łowiectwa pazury ma i dziób, gdy usłyszy krzyk jakiś, upuszcza ofiarę, a gdy nic nie widzi, zaraz się wraca po nią. Tak też czarci słysząc imię moje Maryja, zaraz opuszczają duszę przestraszeni, ale potem przylatują i wracają do niej tak jak strzała najszybsza, gdy w duszy nie widzą żadnej poprawy.

Żaden też z ludzi nie jest tak zimny w Miłości Bożej (chyba, że jest potępiony), żeby nie odstąpił zaraz od niego czart, gdyby wzywał imienia mego z tą intencją, żeby się nigdy nie wracał do grzesznych zwyczajów. I nigdy się do tego nie wróci, chyba żeby znowu miał wolę zgrzeszyć śmiertelnie. Wszakże za czasem dopuszcza Bóg czartu kusić go, a to dla większej zapłaty jego, a nie dla opanowania.”

O święcie Chrztu Pańskiego

Piotr Lewandowski

Co byłoby, gdyby Jezus Chrystus nie przyjął Chrztu św.? Zapewne musiałaby trwać stara wiara, oparta na starotestamentalnej tradycji. Na szczęście doszło do Chrztu Jezusa Chrystusa. Zaraz po działalności Jana Chrzciciela, zaliczanego już do postaci Nowego Testamentu, który go zapowiada, jest to pierwsze i kluczowe wydarzenie w dziele zbawczym Chrystusa (poza jego narodzeniem z Maryi Dziewicy). Przydomek Jana – Chrzciciel, ma swoje korzenie właśnie w Chrzcie, jakiego udzielał on w rzece Jordan tysiącom nawracających się Żydów. Jak sam mówił: „Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym” (Mk 1, 8). Jest to już zapowiedź chrześcijańskiego Chrztu, jaki będzie odtąd udzielany wyznawcom Chrystusa, i który w sposób sakramentalny będzie nas z Nim jednoczył. Rzeczywiście – już nie woda, a Duch Święty będzie nas stale jednoczył z Jezusem. Święto to jest więc pamiątką Chrztu samej głowy Kościoła, którą jest Chrystus Pan. Można je zatem uznać za początek Chrześcijaństwa.

Po Soborze Watykańskim II, dokładnie w 1969 roku, ustalono, że święto to będzie przeżywane w niedzielę po Objawieniu Pańskim. W chrześcijaństwie święto Chrztu Pańskiego zamyka okres Bożego Narodzenia. Pomimo to, kolędy, ze względu na ich silną tradycję w Polsce; śpiewamy do 2 lutego, to jest do święta Ofiarowania Pańskiego. W Ewangelii z tego dnia obserwujemy niezwykłą scenę. Oto Jan Chrzciciel – największy spośród narodzonymi z niewiasty, udziela Chrztu komuś, kto jest najwyższy w całej historii i największy w całym Wszechświecie. Czy Jan zdawał sobie z tego sprawę? Na pewno. W postawie uniżonej służby i pokory wyznaje, pomimo tego, że Jezus przyklęka przed nim w rzece Jordan: „Ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u jego sandałów” (Mk 1, 7).