Numer. 157 (5) 24 stycznia 2016

GŁOS MŁODZIEŻY

Wielcy ludzie o Bogu

Wierzę we wszystko, co Kościół katolicki podaje do wierzenia. Nie spotkałem się ze sprzecznością pomiędzy prawdami religii a zdobyczami wiedzy.

Alexis Carrel

Św. Dominik Guzman

Głos Ojca Pio (nr41/2006)

 

Święty Dominik urodził się pomiędzy rokiem 1171 a 1173 w Calaruega w ówczesnym królestwie Kastylii (teren dzisiejszej Hiszpanii). Wywodził się z bogatej rodziny Gusmano (Guzman). Jego rodzice: Feliks i Joanna (uznana później za błogosławioną) mieli jeszcze kilkoro dzieci, z których syn Mames został błogosławionym, a Antoni – księdzem diecezjalnym. Dominik kształcił się najpierw w rodzinnej miejscowości, a później w Walencji, gdzie szkolnictwo stało na wysokim poziomie. W 1196 roku został kapłanem i od razu mianowano go kanonikiem katedry w Osmie. W latach 1203-1205 odbył podróż, wraz ze swoim biskupem Dydakiem, do Niemiec. Podczas tego pobytu był świadkiem najazdu na Turyngię pogańskich Kumanów z Węgier. Sprawiło to, że zaraz po powrocie z Niemiec udał się do Rzymu, aby wyprosić u papieża Innocentego III zezwolenie na pracę misyjną wśród Kumanów, otrzymał jednak odpowiedź negatywną. W drodze powrotnej, w Montpellier, Dominik napotkał legatów papieskich wysłanych do biskupów południowej Francji w celu zwalczania powstałej na tych terenach herezji albigensów, która była trudna do pokonania. Bezskutecznie walczyli z nią wysyłani do południowej Francji cystersi, bezowocna okazała się zwołana przeciw nim krucjata, jak i dotychczasowa misja papieskich legatów i kaznodziejów. Dominik zaczął pomagać wspomnianym legatom w ich pracy misyjnej. Przez wiele lat działał gorliwie, ale również zupełnie bezskutecznie. Na nic zdały się płomienne kazania, próby indywidualnych rozmów, nieustanne wędrówki od miasta do miasta, od wioski do wioski, by prostować błędną naukę przez głoszenie autentycznej Dobrej Nowiny Jezusa słowem i przykładem życia. Heretycy podziwiali Dominika, ale obstawali przy swoim.  Było jednak coś, co przykuwało ich uwagę. Otóż Dominik swoją działalność uzupełniał nieustającą modlitwą do Matki Bożej. Jej świętość do tego stopnia uczynił centrum swojej kaznodziejskiej działalności, że w wielu dokumentach nazwano go „sługą Boga i sługą Najświętszej Maryi Panny”. Gdy podejmowany trud wydawał się bezcelowy do tego stopnia, że Dominik stwierdził brak sensu w dalszym apostołowaniu przez przykładne umartwianie i kazania, których nikt nie słuchał, postanowił zwrócić się całym sobą ku Najświętszej Maryi Pannie. Pewnego razu odszedł do lasu w pobliżu Tuluzy i tam modlił się i pościł bez przerwy przez trzy dni i trzy noce. Odziany w zgrzebną, szorstką koszulę, oddawał się głębokiej pokucie mającej przebłagać gniew Boga. Pod koniec trzeciego dnia, już bardzo wyczerpany, zapadł w głęboki sen. Wówczas ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna w towarzystwie trzech aniołów. – Czy wiesz Dominiku, jakiej broni pragnie Trójca Święta dla zreformowania świata? – spytała Maryja. – O moja Pani – odpowiedział Dominik – lepiej wiesz ode mnie, bo Ty zawsze byłaś obok Jezusa głównym narzędziem naszego zbawienia. Wówczas Maryja rzekła: – Chcę, abyś wiedział, że w tego rodzaju walce taranem pozostaje zawsze „Psałterz anielski”, który jest kamieniem węgielnym Nowego Testamentu. Jeśli więc chcesz zdobyć zatwardziałe dusze i pozyskać je dla Boga, głoś mój „Psałterz”. Dominik, obudziwszy się, powstał pocieszony i płonąc gorliwością nawrócenia ludzi z tej okolicy, udał się prosto w kierunku katedry.

       Święty Ludwik Maria de Montfort – opisując to zdarzenie – donosi, że kiedy Dominik zbliżał się do katedry w Tuluzie, niewidzialni aniołowie uderzyli w dzwony, aby zgromadzić ludzi na kazanie. Tak gorąco i przekonująco wyjaśniał znaczenie i wartość świętego różańca, że niemal wszyscy mieszkańcy Tuluzy go przyjęli i odrzucili fałszywe wierzenia. W krótkim czasie dało się zauważyć w mieście wiele zmian na lepsze. Ludzie zaczęli wieść chrześcijańskie życie i porzucili poprzednie złe obyczaje. Wiemy, że odtąd Dominik swoje kazania całkowicie poświęcił wyjaśnianiu poszczególnych prawd wiary (ujętych w formę tajemnic różańcowych) oraz sposobu modlitwy różańcowej. W ten sposób w krótkim czasie nawrócił całą południową Francję – po albigensach nie zostało śladu. Pociągnęło ich piękno wiary chrześcijańskiej ukazanej oczami Matki Najświętszej. Zachwyciło ich to, że doktryna Ewangelii wcale nie jest surowa, Pan dał bowiem ludziom Maryję za matkę, przewodniczkę i pocieszycielkę. Swoim przykładem sprawił, że dołączyli do niego kapłani, którzy podobnie jak on pragnęli oddać się pracy misyjnej. W ten sposób powstał zakon kaznodziejski, od imienia Dominika nazwany dominikańskim lub po prostu dominikanami. Oni to zanieśli różaniec we wszystkie świata strony i nie ma chyba w Kościele katolickim duszy prawdziwie pobożnej, która by nie przesuwała z radością paciorków różańcowych. Dominikanie do dzisiaj są najgorętszymi apostołami różańca.

Dominik umarł 6 sierpnia 1221 roku. Został pochowany w kościele klasztornym w Bolonii. Papież Grzegorz IX, który dobrze znał Dominika, powiedział o nim: „Spotkałem człowieka, który w pełni realizował regułę życia Apostołów, i nie wątpię, że połączył się z nimi w ich chwale w niebie”.

Ten sam papież kanonizował go 3 lipca 1234 roku. Kult   św. Dominika rozpoczął się  zaraz po jego śmierci. Liturgiczne obchody ku czci św. Dominika przypadają 8 sierpnia i mają rangę

wspomnienia obowiązkowego.