Numer. 160 (5) 14 lutego 2016

GŁOS MŁODZIEŻY

 

365 Dni z Miłosierdziem Bożym

Jezu mój, choć noc ciemna wokoło i ciemne chmury zasłaniają mi horyzont, jednam wiem, że nie gaśnie słońce. (…) Jeżeli jest taka wola Twoja Panie, bym zawsze żyła w takiej ciemności – bądź błogosławiony. O jedno Cię proszę, Jezu mój, nie dozwól mi, abym Cię miała czymkolwiek obrazić. O Jezu mój, Ty jeden znasz tęsknoty i bóle serca mojego. Cieszę się, że mogę choć trochę cierpieć dla Ciebie. Kiedy czuję, że cierpienie przechodzi siły moje, wtenczas uciekam się do Pana w Najświętszym Sakramencie, a głębokie milczenie jest mową moją do Pana

św. Faustyna Kowalska

Bóg w miłosierdziu swoim podźwignął mnie ze stanu niewiary właśnie wtedy, kiedy wkrótce miała nastąpić chwila próby i cierpienia, które bez wiary stają się albo drogą upadku, albo – co może jeszcze gorzej – pychy i wyrzutów względem Opatrzności. Dzisiaj, ogrzany uczuciem religijnym, w cierpieniu widzę pokutę za przeszłość, spokojnie patrzę w rzeczywistość i w przyszłości światłą upatruję nadzieję dla siebie, we wszelkim położeniu, w jakim spodoba się Opatrzności mnie doświadczyć.

św. Rafał Kalinowski

 

Nudna Msza? Ależ skąd? (cz. 2)

  1. Andrzej (Don Bosko nr 1/2010)

 

Nawet jeżeli ze Mszy Św. uczyniono by najbardziej spekularne widowisko świata to i tak ludzie po pewnym czasie znudziliby się nim. Dlaczego? Ponieważ Msza Św. To coś więcej niż spektakl! To żywe piękno i niepodważalna wartość!

Catalina Rivas stygmatyczka i wizjonerka, w 1997 roku otrzymała orędzie, które miała rozpowszechnić na cały świat. Przeżyła Mszę Świętą inaczej niż inni ludzie – widziała rzeczy niezwykłe, a Matka Boża i Jezus szeptali jej do ucha wiele ważnych zdań!

 

kontynuacja z poprzedniej niedzieli

(…) Kiedy ludzie zaczęli opuszczać ławki, aby przystąpić do Komunii św. nastąpił wielki moment spotkania. Pan powiedział do Cataline: »Poczekaj chwilę, chcę, abyś coś zobaczyła«. Wewnętrzny impuls kazał jej skierować wzrok na pewną osobę, która wyspowiadała się przed Mszą św. Kiedy ksiądz umieścił Świętą Hostię na jej języku, błysk światła, podobnego do czystego złota, przeszedł prosto przez tę osobę – najpierw przez jej plecy, potem otoczył ją z tyłu, następnie dookoła jej ramion, a na końcu głowy. Pan powiedział do mistyczki: »Oto jak raduję się, obejmując duszę, która przychodzi z czystym sercem, aby Mnie przyjąć«. Głos Jezusa był głosem szczęśliwej osoby. Kiedy poszłam przyjąć Komunię św., Jezus powiedział do mnie: »Ostatnia Wieczerza była momentem największej bliskości ze Mną. W tej godzinie miłości ustanowiłem coś, co mogło być pojęte jako największy akt obłędu w oczach człowieka – uczyniłem siebie więźniem miłości, ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca świata, ponieważ Moja miłość nie mogła znieść, że zostalibyście sierotami, wy, których kocham bardziej niż własne życie«.

Kiedy wróciła na swoje miejsce i uklęknęła, Pan powiedział: »Słuchaj!«. Chwilę później usłyszała modlitwę siedzącej przed nią kobiety, która właśnie przyjęła Komunię św. Jezus powiedział smutnym głosem do Cataline: »Zanotowałaś jej modlitwę? Ani razu nie powiedziała, że Mnie kocha. Ani razu nie podziękowała Mi za dar, jaki jej dałem, zniżając swoją Boskość do jej biednego człowieczeństwa, po to by przyciągnąć ją do siebie. Ani razu nie powiedziała: dziękuję Ci, Panie. To była litania próśb. I tak robią prawie wszyscy, którzy przychodzą Mnie przyjąć. Umarłem z miłości i zmartwychwstałem. Z miłości czekam na każdego z was i z miłości zostaję z wami (…). Ale wy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że potrzebuję waszej miłości. Pamiętajcie, że jestem Żebrakiem miłości w tej wzniosłej godzinie dla duszy«.

Cataline relacjonuje: „Kiedy celebrans miał udzielać błogosławieństwa, Matka Boża powiedziała: »Bądź pilna i uważaj (…). Robisz jakiś stary znak zamiast znaku krzyża. Pamiętaj, że to błogosławieństwo może być ostatnim, jakie otrzymujesz z rąk kapłana. Kiedy wychodzisz z kościoła, nie wiesz, czy umrzesz czy nie. Nie wiesz, czy będziesz miała okazję otrzymać błogosławieństwo od innego kapłana. Te konsekrowane ręce dają ci błogosławieństwo w Imię Świętej Trójcy. Dlatego zrób znak krzyża z szacunkiem, tak jakby miał być on ostatnim w twoim życiu«. Jezus poprosił mnie, abym została z Nim kilka minut po zakończeniu Mszy św. Powiedział: »Nie wychodź w pośpiechu, kiedy Msza jest skończona. Zostań na moment w Moim towarzystwie, ciesz się nim i pozwól Mi cieszyć się twoim”. Zapytałam Go: »Panie, jak długo zostajesz z nami po Komunii?«. Odpowiedział: »Przez cały czas, póki ty chcesz zostać ze Mną. Jeśli będziesz mówić do Mnie przez cały dzień, zwracając się do Mnie w czasie wypełniania swoich obowiązków, będę cię słuchał. Jestem zawsze z tobą. To ty Mnie opuszczasz. Wychodzisz po Mszy i uważasz, że dzień obowiązku się skończył. Nie myślisz, że chciałbym dzielić twoje życie rodzinne z tobą, przynajmniej w Dniu Pańskim. (…) Wiem wszystko. Czytam nawet największe sekrety ludzkich serc i umysłów. Ale cieszę się, kiedy Mi mówisz o swoim życiu, kiedy pozwalasz Mi uczestniczyć w nim jako członek rodziny czy najbliższy przyjaciel. O, jak wiele łask człowiek traci, nie dając Mi miejsca w swoim życiu!«”

Inna rzecz, o której Pan powiedział jej z bólem, dotyczyła ludzi, którzy spotykają się z Nim z przyzwyczajenia. Ta rutyna sprawia, że niektórzy ludzie są tak obojętni, że nie mają nic do powiedzenia Jezusowi, kiedy przyjmują Go w Komunii św. Powiedział również, że jest także wiele dusz konsekrowanych, które utraciły swój entuzjazm bycia zakochanym w Panu i traktują swoje powołanie jak zawód. Potem Jezus mówił o owocach, które muszą się pojawić po każdej przyjętej Komunii św. Zdarza się, że są ludzie, którzy przyjmują codziennie Pana, spędzają wiele godzin na modlitwie i wykonują liczne dzieła, ale mimo to nie dokonuje się przemiana ich życia. Dary, jakie otrzymujemy w Eucharystii, powinny przynieść owoce nawrócenia, wyrażające się w postawie i czynach miłosierdzia wobec braci i sióstr.

         ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI, PANIE