Numer. 161 (5) 21 lutego 2016

GŁOS MŁODZIEŻY

365 Dni z Miłosierdziem Bożym

Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia. Dopomóż mi to tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich i przychodziła im z pomocą.

św. Faustyna Kowalska

Tajemniczy kult ‘smartphones’

Dariusz Zalewski

 

Młodzież traktuje smartfony ze szczególnym pietyzmem. Niekiedy można mówić o jakimś specyficznym kulcie. Czy za tym zjawiskiem stoi tylko zwykłe pragnienie porozumiewania się z drugim człowiekiem? Odnoszę wrażenie, że często mamy do czynienia z chorobliwym przywiązaniem, które jest wynikiem uformowania się pewnego zestawu wad. Ale są wyjątki. Dominika (lat 19) nie interesuje, jaki model komórki używa. Twierdzi, że owszem, to przydatne narzędzie, ale nigdy nie interesował się tego typu gadżetami. Nawet z ironiczną wyższością podśmiewa się z kolegów, którzy „modlą” się do telefonów czy smartfonów. Żeby było jasne – Dominik nie jest zacofany informatycznie, niczym nie wyróżnia się ze swego pokolenia. Jako typowy „cyfrowy tubylec” intuicyjnie korzysta z aplikacji internetowych. Nie zmienia to faktu, że jest wyjątkiem.

No dobrze – powie ktoś. – Ale co w tym złego? Posiadanie jakiegoś użytecznego przedmiotu nie jest samo w sobie złe. Decydująca jest postawa wewnętrzna. Owo nastawienie, która powoduje, że przedmiot przesłania Pana Boga i innych ludzi.  Ideałem jest, aby dana rzecz była przezroczysta (jak mawiali mistrzowie duchowi), by nam służyła, by pomagała docierać do ludzi, a nie stawała się bożkiem, któremu oddajemy cześć i podporządkowujemy życie. A tak niestety bywa w tym przypadku. Chorobliwe przywiązanie jest wynikiem uformowania się pewnego zestawu wad. Wady rozrastają się i zaczynają narzucać kierunek życiu, zachowaniu, wpływają na sposób traktowania innych osób i… przedmiotów.

 

Chciwość: Występuje tu jako wada podstawowa. Chęć posiadania modnego modelu (za wszelką cenę), to właśnie kliniczny objaw chciwości. W tym kontekście pytania w rodzaju: „Po co ci ten telefon?”, to próba walki z przejawami chciwości, a nie nią samą. Celem powinno być pozbycie się wady, co wiąże się z głębszym przewartościowaniem celów życiowych.

Zazdrość: Podąża zaraz za chciwością. Zazdrość jest rodzajem smutku, który pojawia się, gdy innych spotyka dobro (lub coś, co uważamy za dobro). Jeśli dziecko zobaczy nowy smartfon u kolegi czy koleżanki, i ogarnie je właśnie ten smutek, zacznie domagać się go dla siebie.

Przesada w zabawie: W języku polskim nie ma odpowiednika dla tej wady. Jeśli cnotą jest eutrapelia (dobra zabawa), to wadą jest zła zabawa. Posiadanie rozbudowanych gadżetów cyfrowych umożliwia korzystanie z wielu aplikacji i gier. Dzięki czemu młodzież może bawić się niemal ciągle. W tym kontekście zakup wspomnianych urządzeń z jednej strony wynika również z chęci nieumiarkowanej zabawy, z drugiej – ich posiadanie stymuluje owe zabawy.

Plotkarstwo: Telefon daje możliwość utrzymania stałego kontaktu z koleżankami i kolegami. Dzięki temu można oddawać się plotkarstwu i „klasowym spiskom”. Potencjalnie zatem „komórka” ma wmontowane mechanizmy sprzyjające rozwojowi tej wady. Podobnie, jak w przypadku eutrapelii, plotkarstwo napędza gadżetomanię, ale równocześnie gadżetomania służy rozwojowi plotkarstwa.

Ciekawość: Za plotkarstwem idzie nadmierna i źle ukierunkowana ciekawość. Telefon rozbudowany o aplikacje internetowe daje możliwość dowiedzenia się: „Co tam nowego na „Fejsie” czy Twitterze?” Ciekawość nie jest zatem czymś wartościowym w tym przypadku. Elektroniczne gadżety dają oczywiście większy dostęp do wiedzy, ale jest to najczęściej wiedza: jałowa, plotkarska, nowinkarska, która tylko rozbudza emocje, zamiast poszerzać i pogłębiać rozumienie rzeczywistości.

Tchórzliwość: Opisywanemu w tym artykule zjawisku sprzyja również duchowe tchórzostwo, czyli brak odwagi cywilnej. Pragnienie posiadania „modnego modelu” może być wzmacniane brakiem własnego zdania i chęci dostosowania się do mód panujących w grupie. Stawienie oporu grupie wymaga bowiem odwagi, poddania się izolacji, wytrwania w osamotnieniu, wśród drwin, itd. Nie każdy potrafi sobie z tym poradzić, zwłaszcza, że presja w środowiskach młodzieżowych jest szczególnie silna.

Jaką przyjąć strategię? Strategia wychowawcza nie powinna opierać się wyłącznie na narzekaniu („Co ty widzisz w tych smartfonach?”). Trzeba się raczej oprzeć na walce powyższymi wadami (w różnych wymiarach życia), gdyż one sprzyjają omawianemu kultowi oraz praktykować pewne elementy… ascezy. Zwalczanie wad należy oprzeć przede wszystkim na pogłębianiu życia duchowego. Dzięki tej taktyce odetniemy im paliwo. Wiara uczy rezygnacji z siebie dla Pana Boga. Dotyczy to w szczególności: zazdrości i chciwości, które blisko „współpracują” z pychą. Koncentrując się na ogólnym zwalczaniu wad nie musimy całkowicie odcinać młodzież (na poziomie gimnazjum czy liceum) od tego typu urządzeń (chyba, że są jakieś szczególne wskazania). Po pierwsze – w większości przypadków jest to niemożliwe, po drugie – nie w tym rzecz. Świat idzie do przodu i nie ma sensu „walczyć z wiatrakami”. Celem jest znalezienie „złotego środka” w posługiwaniu się smartfonami przez uświadamianie potrzeby rozumnego z nich korzystania. Jeśli będzie to konieczne trzeba zachęcać do wprowadzania elementów ascezy (np. „nie bawię się telefonem”, „nie korzystam z niego po 20.00” itp.). Dzięki takim „ćwiczeniom” jest szansa na racjonalne i wolne od uzależnienia korzystanie z tych nowych, cyfrowych wynalazków, które przecież są dla ludzi.