Numer. 163 (5) 6 marca 2016

GŁOS MŁODZIEŻY

       

365 Dni z Miłosierdziem Bożym

Trzeba walczyć, pokutować, pracować dla Boga. Ale co to za pokuta, co za praca, kiedy ona zbliża więcej do Pana Jezusa i Jego daje? O jaki dobry Pan, jakie wielkie MIŁOSIERDZIE JEGO.

bł. Franciszka Siedliska

Naturalny głos rozumu również nakazuje nam cnotę miłosierdzia. Dobra bowiem doczesne nie są naszą własnością w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz należą do Boga, który (…) jak gdyby nam je wynajmuje, byśmy z nich korzystając, płacili Mu pewną dzierżawę. Składanie więc Bogu ofiary z pewnej cząstki dóbr naszych jest rzeczą nakazaną sumienie. (…) Bóg te prawa, które ma do majętności naszych, przelewa na ubogich, którzy są jakby Jego zastępcami w tym względzie i w których ręce możemy płacić należną Bogu dzierżawę.

bł. Michał Sopoćko

Myśli bł. Jerzego Matulewicza

Oto ja, weź mnie: czyń ze mną, co chcesz, daj, abym był w Twoich rękach odpowiednim narzędziem, byle tylko rosła chwała Twoja, rozszerzało się Twoje królestwo, pełniła się Twoja wola.

Hasłem moim niech będzie: we wszystkim szukać Boga, wszystko czynić na większą chwałę Bożą, we wszystko wnosić ducha Bożego, wszystko przepajać duchem Bożym. Chwała Boża i zbawienie dusz! Czyż może być jakiś inny cel wyższy i szlachetniejszy ponad ten?

Wezmę krzyż Twojego Syna, jaki raczył łaskawie na mnie włożyć i będę go dźwigał. O, Jezu, niech się oddam Kościołowi Twojemu i ratowaniu dusz, Twoją krwią odkupionych, abym z Tobą współżył, z tobą pracował, z Tobą współcierpiał i – jak ufam – z Tobą współumarł i współkrólował

Maryja przyszła, aby przynieść światu Zbawcę (…), a w Nim grzesznikom przebaczenie, sprawiedliwym wytrwanie, ciemnym prawdę, zbłąkanym drogę, umarłym żywot. Przyszła, aby objąć nad nami macierzyńską pieczę i jako pośredniczka u Syna troskać się o nasze zbawienie. Przyszła, aby być nam wzorem i nauczyć nas życia Bożego.

Dlaczego?

wiara.pl

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.

Dlaczego oni zginęli? Wędrowali przecież do Jerozolimy, by złożyć Bogu ofiarę. Byli pielgrzymami. Czy to nie podobało się Bogu? Czy to, co się stało, to sprawiedliwa kara za ich grzech?

Chcielibyśmy świata, w którym nieszczęścia dotykają tylko złych, a omijają dobrych. Oczywiście przy jednym założeniu: my sami zaliczamy się do dobrych. Źli są zawsze ci „inni”. Jezus mówi: mylicie się. Ci ludzie nie byli większymi grzesznikami niż inni. Niż każdy z was. To co się wydarzyło nie jest karą. Ale kara jest możliwa.

Bóg jest z nami, jak zapowiedział. Jego Imię brzmi Jestem który jestem. Prof. Świderkówna wyjaśniała, że można to tłumaczyć również: Jestem dla was który jestem dla was. W tym sformułowaniu jest nie tylko odwieczne istnienie, ale i obdarowanie. On swojej łaski nie odmawia. Nikomu i nigdy.

Bóg jest cierpliwy. Czeka na owoce naszego życia. Nie unosi się gniewem, nie przychodzi by zatracać. Jest Bogiem nie człowiekiem. Czeka na każdego z nas tak samo. Tego, którego uważamy za nieskazitelnego i tego, który wydaje się nam bestią. Czeka tak samo na mnie i na mojego wroga.  Ale jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie – przypomina. Kiedy? Może za wiele lat, może za sekundę…

Potęga Krzyża

  1. Jan Sochoń

Miłowanie nieprzyjaciół pozostanie dla nas „retoryczną układanką”, jeśli nie zmienimy gruntownie swego myślenia o Bogu i Jego miłości, która jest miłością potęgi krzyża. Nie zwodzi jej ani nienawiść, ani odstępstwo, ani obojętność ludzka, gdyż Bóg roztacza swą opiekę nad dobrymi i nad złymi. Jeśli człowiek na serio odrzuca miłość Boga, to nie Bóg go wtedy osądza, lecz człowiek osądza sam siebie, gdyż nie chce poznawać i praktykować tego, czym jest Bóg – miłości. Boża sprawiedliwość nie kieruje się mściwą logiką i dlatego, jeżeli człowiek się wzniesie ponad ziemską sprawiedliwość (która skądinąd jest konieczna), nie potrafi zrozumieć Boga i dlatego nie pożąda Jego bliskości. Bóg nie kocha częściowo, lecz ogarnia całego człowieka, a to właśnie – jak przypomina Hans Urs von Balthasar – oznacza słowo „katolicki”.

Taką drogą podąża Syn Boży. Idzie z grzesznikami wiele kroków, w męce nadstawia drugi policzek. Przyjmuje ubiczowanie, godzi się, by zabrano Mu ostatnią szatę. Jego miłość odsłania swą moc w bezsilności, w cichości i bezbronności. Ukazuje w naszym ciemnym świecie świętą łagodność, rezygnację z siły i zachęca, by nasza miłość stawała się miłością wszechmocną, taką, która idzie aż do swego kresu. Wszechmocą miłości jest śmierć. Dojść do kresu miłości to umrzeć za tych, których się kocha, a także im przebaczyć.