Numer. 164 (5) 13 marca 2016

GŁOS MŁODZIEŻY

365 Dni z Miłosierdziem Bożym

Wszyscy pragną miłosierdzia, ale niestety nie wszyscy tak postępują, aby na nie zasłużyć. Wszyscy pragną doznawać miłosierdzia, niewielu zaś okazywać miłosierdzie. Jak możesz prosić o coś, czego sam nie chcesz okazywać? Kto pragnie dostąpić miłosierdzia w niebie, powinien wyświadczać je na ziemi. (…) Istnieje jedno miłosierdzie na ziemi, drugie w niebie, to znaczy miłosierdzie ludzkie i miłosierdzie Boże.      św. Cezary, biskup

O Panie mój, rozpal miłość ku sobie, aby wśród burz, cierpień i doświadczeń nie ustał duch mój. Widzisz, jak słabą jestem. Miłość wszystko może.

św. Faustyna Kowalska

Nieszczęśliwymi są ci ludzie, którzy rzucają się w wir trosk światowych; im bardziej kochają świat, tym bardziej mnożą się ich namiętności i nie są zdolni do realizacji swoich planów. Stąd pochodzą ich niepokoje, brak cierpliwości, straszliwe zdarzenia powodujące pęknięcia ich serc, które nie biją już miłością bliźniego i miłością świętą. Módlmy się w intencji tych godnych politowania niewdzięczników, aby Jezus Chrystus im przebaczył i swym nieskończonym miłosierdziem pociągnął ich do siebie.     św. Ojciec Pio

Pozwolić się kochać

Anna Wysocka

Przed nami ostatnie dwa tygodnie Wielkiego Postu i bezpośrednie przygotowanie do świętowania Zmartwychwstania. W jakim punkcie jesteśmy? Co z naszymi postanowieniami, powrotem do Boga? Na początku Wielkiego Postu wielu z nas podejmowało liczne postanowienia i wyrzeczenia – od popularnego odrzucenia słodyczy, odstawienia używek, ograniczenia korzystania z komputera, telefonu, telewizji, po obietnicę większego zaangażowania w modlitwę, spędzania więcej czasu z rodziną, nie narzekania, nie obmawiania innych. Potrafimy być kreatywni w obietnicach, postanowieniach. W Środę Popielcową często jesteśmy pełni zapału – wrócę do Boga, spróbuję raz jeszcze. Część z nas poddała się szybko, inni po jakimś czasie zawstydzeni stwierdzili, że nie mają siły i czasu, że sobie nie poradzą. Można było nawet usłyszeć, że Pan Bóg ich zostawił wobec licznych spraw i problemów, którymi trzeba było się zająć.

Bóg czeka dzisiaj

Przypowieść o marnotrawnym synu i miłosiernym ojcu z poprzedniej niedzieli oraz historia o cudzołożnej kobiecie, którą Kościół przypomina nam w kolejną niedzielę Wielkiego Postu, przypominają nam o czymś ważnym – Bóg na nas czeka i nam wybacza. Jak miłosierny ojciec wyczekuje naszego powrotu. Mniej więcej znamy i pamiętamy tę przypowieść i to, że syn odszedł, a gdy mu się nie powiodło, wrócił. Czy zwracamy uwagę, że syn żądał swojej części majątku, który normalnie należy się po śmierci ojca? Według tamtego prawa, w tamtym czasie – majątek należał się po śmierci ojca. To tak jakby powiedzieć ojcu – ty dla mnie nie żyjesz, nie istniejesz. To ogromna rana zadana ojcu. Mimo to – ojciec – Bóg na nas czeka. Wychodzi nam na spotkanie. Jeśli ktoś ma obraz surowego Boga Ojca, który tylko czeka, by zadać nam ból bądź jest obojętny na nasz los – polecam do rozważenia ten fragment. Do rozważenia wiele razy. Nie ma takiej sytuacji w naszym życiu, po jakiej Bóg by do nas nie wyszedł, gdy chcemy wrócić.

Historia cudzołożnej kobiety i pisanie przez Jezusa na piasku są często przypominane w kontekście spowiedzi. Bóg nie mówi, że nie mamy grzechów, że żyliśmy idealnie, że nie krzywdziliśmy siebie i innych. Bóg nie mówi, że zło jest dobre, a kobieta nie grzeszyła. Mówi, by nie potępiać człowieka, chociaż widzimy jego grzech. Bóg wybacza to, czego żałujemy, co przyznajemy. Daje kolejną szansę. Wyznawanie grzechów w spowiedzi jest jak pisanie ich na piasku – można je zetrzeć. Po szczerej spowiedzi jesteśmy „czyści”, „nowi”, „obmyci”. Tak jakby Bóg mówił: ja Tobie wybaczyłem, zacznij od nowa. Wybacz sobie. Zacznij raz jeszcze. Dzisiaj. „Od tej chwili już nie grzesz”.

Nigdy nie jest za późno

Podobnie jak inni – nie wszystkie obietnice czy wyrzeczenia wypełniłam. Pan Bóg uczy pokory – nie jesteśmy idealni. Mamy być święci, a nie idealni. Nigdy nie jest za późno, by zacząć raz jeszcze. Czasami musimy mocno weryfikować nasze postanowienia i pytać Boga: „Czego ode mnie chcesz?”, „Co mam zrobić?” Zła mamy nie czynić nie tylko w Wielkim Poście. Wielki Post ma otworzyć nasze oczy na Boga i na drugiego człowieka – dlatego jesteśmy zapraszani do postu (odmówienia sobie czegoś dobrego), do jałmużny (oddania czegoś, a nie rzucenia innym tego, czego nie potrzebuję), do modlitwy (bez niej daleko nie zajdziemy).

Kochaj życie

Dzięki temu, czego dokonał dla nas Jezus, na końcu Drogi Krzyżowej jest Zmartwychwstanie. Życie nie kończy się na krzyżu, który musimy nieść, nie kończy się na cierpieniu. Nie jesteśmy wezwani do grobu, ale do POWSTANIA Z MARTWYCH. Mamy powstać z różnych mar, w których jesteśmy. Bóg nas zbawił i jest w stanie wyzwolić nas z każdego zła, w które się pakujemy. Wielki Post pokazuje nam, co to jest miłość.